main

PrzepisySkładniki

Sos z ananasa i fermentowanych sardeli (mắm nêm)

2017-02-17 — 0

mam-nem-1-1190x793.jpg

Kolejny z cyklu sosów – mắm nêm, pochodzi ze środkowego Wietnamu. Region ten to kolebka kuchni wietnamskiej, powstawały tu pierwsze szkoły kulinarne i pierwsza (pisana wierszem) książka kucharska. Chociaż okolice głównego miasta – Huế odwiedzałam wielokrotnie, to już w maju planujemy poważną eksplorację kulinarną, bo wiele osób podpytuje nas o inne słynne dania regionu np. bún bò Huế (zupę wołowo-wieprzową z cienkim makaronem ryżowym). W kuchni środkowego Wietnamu wyraźnie wyczuwalne jest zamiłowanie mieszkańców do fermentacji i słodkich smaków, czego najlepszym przykładem jest właśnie mắm nêm.

PodróżePrzepisySkładniki

Schabowy po japońsku – miso katsu (みそかつ)

2017-01-24 — 1

kotlet-960x768.jpg

Przed podróżą do Japonii najbardziej bałam się tego, że nie będzie taka jak w moich wyobrażeniach – perfekcyjna, wysmakowana, tradycyjna. Zastana w Nagoi rzeczywistość oczywiście wybiła mi to stereotypowe myślenie z głowy, ale zawód w pełni zrekompensowała nowa wizja – nie jednego, wyidealizowanego oblicza, ale całego kalejdoskopu możliwości. W Japonii jest wszystko, dla wszystkich.

PrzepisySkładniki

Wietnamskie sosy #3: Sos ze sfermentowanej soi

2017-01-21 — 0

tuong-ban-960x768.jpg

Kiedy znajomi pytają nas czy w kuchni wietnamskiej znajdzie się coś wegetariańskiego czy wegańskiego długo stękamy nad odpowiedzią. Wprawdzie zamiennikiem sosu rybnego może być sos sojowy, ale to nie to samo (wyrafinowanej czarnej esencji bliżej do Chin). Wietnamczycy preferują swoje fermentacje, które porażają kubki smakowe.

PrzepisySkładnikiZakupy

Kokosowe naleśniki bánh xèo

2013-12-01 — 2

01.jpg

Danie to budzi we mnie ekscytację wspólnego ucztowania. Proste, skromne, ale sycące – łączące przy stole rozentuzjazmowanych biesiadników, którzy nie muszą nawet umieć posługiwać się pałeczkami – zjadają chrupiące naleśniki zawijając je w liście sałaty.

PrzepisySkładnikiWegeZakupy

Uczynić Ginkgo biloba zjadliwym

2013-03-17 — 0

slider511.jpg

Ginkgo biloba kojarzyło mi się z remedium na problemy z pamięcią aż do momentu, w którym Dorota opowiedziała mi o swoim pobycie w Korei Południowej. Spacerując zauważyła na chodniku leżące owoce – niewielkie, krągłe i intensywnie żółte. Chwilę potem pojawił się zapach – kocie fekalia, dojrzały francuski ser, amoniak. Okres owocowania miłorzębu japońskiego oznacza w Korei nieustanne wysiłki, aby nie rozdeptać owoców i nie przemycić do domu ich fetoru na podeszwach butów.