X

Chińska herbata na Bakalarskiej

Muszę Wam się przyznać, że szał na herbatę z tapioką zrozumiałam dopiero w Chinach, stojąc aż w trzech kolejkach do słynnego lokalu HEYTEA (wcześniej Royal Tea, 皇茶), w którym stworzono pierwszą wersję tego napoju z gęstą, lekko słoną pianą, czyli tzw. cheese tea (奶盖茶, sweet creamy tea).

To jest naprawdę uzależniające!

Chociaż w Polsce lokale z bobą (tak w skrócie nazywany jest napój z perełkami) funkcjonują od dłuższego czasu, to cieszy nas nowość na swojskiej hali targowej Bakalarska (Warszawa). W wietnamskim lokalu Bánh mì 3T , który do tej pory głównie specjalizował się (jak nazwa wskazuje) w kanapkach bánh mì, coraz więcej miejsca zajmuje zaplecze ze sprzętem do przygotowywania modnych herbat. U ich sterów stoi gromada młodzieży, dlatego po sekundzie w moje ręce trafiają najpopularniejsze napoje: warstwowo parzona kawa wietnamska oraz mleczny napój z tapioką i syropem z czarnego cukru (珍珠奶茶, a po wietnamsku sữa tươi trân châu đường đen).

I jak? Czy warto przepychać się pomiędzy klapkami Kubota i piramidami staników, a na koniec nawdychać lakierów w alejce paznokciowej – wszystko po to, aby dotrzeć do ukrytego punktu z azjatyckimi herbatami? Tak, ale… O ile w kawie brakuje mi nieco czekoladowego aromatu charakterystycznego dla wietnamskich mieszanek ziaren, to boba z syropem z czarnego cukru nie zawodzi. Wolałabym może bardziej gęstą pianę serową, ale na takie frykasy to podobno trzeba jechać do Krakowa.

Stay tuned!

Podobne wpisy