X

Sato gotuje… lepiej

Przychodzimy w leniwą sobotę przed godziną otwarcia: drzwi otwarte, w kuchni pełna mobilizacja, a na stolikach kartki z rezerwacją. Strategicznie przywłaszczamy sobie ostatnie wolne miejsca przy oknie i oczekując na jedzenie przyglądamy się napływającym do lokalu gościom. Po kwadransie na zewnątrz robi się już kolejka, wewnątrz – Japonia. Kuchnia Satoru Yaegashi przyciąga bowiem jak magnes ekspatów stęsknionych za smakiem domu. Niektórzy są go tak wygłodniali, że wpadają w połowie października w klapkach i od progu czują się jak u siebie.

Ta atmosfera udziela się i nam. Chociażby dlatego, że podobnie jak Sato mamy słabość do ceramiki Andrzeja Bero, łączącej japońską stylistykę z zaskakująco lekką formą. Czujemy się więc jakbyśmy jedli i pili z naszej domowej zastawy. To, co na nią trafia to już jednak inna historia.

Doceniamy przede wszystkim ręcznie przygotowywany i krojony udon

Doceniamy przede wszystkim ręcznie przygotowywany i krojony udon. Obecnie w wielu restauracjach panuje moda na stosowanie gotowców made in Korea (2 zł za opakowanie w hurcie), które wbrew pozorom nie mają złego składu, ale są nieporównywalne w kwestii jakości. Wersja Sato nie jest może tak sprężysta jak ta, którą znamy z Uki Uki czy krakowskiego Ka-udon, ale ma urok bezpretensjonalności i serca włożonego w przygotowanie. Do tego mocno przyprawiony wywar i mamy bardzo polski styl japońskiego udonu, ale smaczny i z odważną nutą ryby.

niku-miso udon (z wieprzowiną w sosie miso)

Jesteśmy zachwyceni ryżowymi kanapkami onigiri – jadłabym je codziennie, najlepiej dostarczane do pracy (obok Uniwersytetu SWPS mamy już onigiri, a w samym budynku automat do maków, więc zainteresowanie gwarantowane). Lekko ciepłe, delikatnie osolone i słusznie nie zakwaszone (w Polsce marynowanie octem zdarza się nagminnie jako nawiązanie do sushi). Do wyboru trzy proste farsze: bardzo klasyczne ze śliwką ume, z łososiem i wieprzowiną w sosie miso, które dogodzą każdemu. Onigiri podawane są w najprostszy z możliwych sposobów, ale tak naprawdę najlepszy: na świeżo zawijane w chrupiące nori.

Menu Sato pełne jest również donburi

Menu Sato pełne jest również donburi, czyli misek ryżu z klasycznymi dodatkami. Zwróciliśmy zwłaszcza uwagę na oyako-don, ponieważ do intrygujące danie. 親子丼 dosłownie oznacza miskę ryżu rodzica i dziecka. Koncept zasadza się na zastosowaniu składnika w dwóch obliczach: dojrzałej (mięso z kurczaka) i niedojrzałej (jajo kurze). W Japonii można spotkać również wersję z łososia wraz z jego ikrą (pycha!). Oyakodon to ekstremalnie proste danie z łatwo dostępnych składników, na dodatek zamiast smażenia wykorzystuje się duszenie w dashi i sosie sojowym, więc jest sycące, ale nie przesadnie ciężkie.

hire-katsu (kotlet wieprzowy z sosem tonkatsu)

Widać, że Sato gotuje… coraz lepiej. Menu ma jasną konstrukcję (udon, donburi, onigiri, przystawki oraz specjały ograniczone czasowo – my trafiliśmy na zacne ostrygi smażone w panko na głębokim tłuszczu). Jednym z minusów jest przeciętna jakość niektórych składników – szczególnie dobitnie wyczuwalna w przypadku wieprzowego kotleta (katsu) czy kurczaka. Po części usprawiedliwiona jest niskimi cenami, ale wierzymy, że wraz ze wzrostem zainteresowania domową kuchnią japońską Polacy będą skłonni zapłacić więcej, aby jeść lepiej.

Sato gotuje

Adres: ul. Pawińskiego 24, Warszawa
Godziny otwarcia: wt-czw 14:00-21:00; pt-so 14:00-22:00; nd-pon zamknięte

sake onigiri (z łososiem)
ostrygi w panko

Podobne wpisy