X

Nowe rameny w Poznaniu

Nowe lokale z ramenami rosną jak grzyby po deszczu. Tym razem przyglądamy się miejscówkom, które nie specjalizują się w japońskich nudlach, ale wprowadzają je do swoich menu idąc za głosem serca lub światowych trendów. Rzecz dzieje się w Poznaniu, który coraz bardziej rozsmakowuje się w Azji. Ruszamy!

MEH

Niewielką przestrzeń na Rynku Jeżyckim zajęła nowoczesna miejska dżungla. Ewoluowała wraz z właścicielami, wydając owoce w postaci fusionowego menu. Jakościowe składniki, zaangażowana obsługa i miłe powitanie amuse bouche w postaci razowego chleba z pesto pietruszkowym i czerwonym pieprzem. Byłoby idealnie gdyby nie dość swobodne podejście do ramenu, który ramenem nie jest. To dosmakowana zupa w azjatyckim stylu z miłą dla oka paletą dodatków. Świeży makaron przypomina bardziej spaghetti niż japońskiego klasyka, a wywary chociaż intensywne w smaku (zwłaszcza wege!) niestety nie zapadają w pamięć. Czy będziemy wracać? Zdecydowanie tak – tutejsze rameny to nie nasza bajka, ale nie przeszkadza nam to w zanurzaniu się w pełnej zieleni atmosferze MEH, która jest czystą rozkoszą dla zmysłów.

Adres: Rynek Jeżycki 3, Poznań

Matii Sushi

Podoba nam się ta odważna mieszanka elegancji i awangardy we wnętrzu lokalu – podświetlane drzewka bonsai, na ekranie anime i kolorowe murale na ścianach. Ta dbałość o szczegóły odbija się również w podaniu herbaty, której moc określana jest za pomocą klepsydry – kiedy przesypie się w niej kolorowy piasek to znak, że należy już wyjąć liście i cieszyć się idealnie zaparzonym naparem. To nie tylko efektowne, ale i praktyczne rozwiązanie, dzięki któremu herbata parzona jest zgodnie z japońskimi i chińskimi praktykami.

To jednak nie koniec niespodzianek w Matii Sushi, bowiem ostatnio w menu pojawił się ramen, którego sposób podania nawiązuje do japońskich zwyczajów. Dostajemy dedykowaną kartę składników i po wyborze wywaru (wieprzowy, miso i wołowy) możemy miksować dowoli. Pan Pyz wybiera klasycznie i zdecydowanie lepiej na tym wychodzi, bo po chwili ląduje przed nim tonkotsu z plastrami boczku, bambusem, płatkiem wodorostów nori i posiekanym szczypiorkiem. Ja idę w ulubione polskie miksy, czyli miso z grzybami, krewetkami, ośmiornicami i groszkiem. Efekt? Kolorowa zupa, bez zdecydowanego smaku i charakteru. Na szczęście w menu są też gotowe rameny, bo przy takiej mieszance składników można stworzyć coś całkiem smakowitego, ale i wpaść w pułapkę nadmiaru.

To prawda, że w niektórych japońskich ramenya można domawiać składniki, ale są one zwykle klasycznie dobrane i przygotowane z wielką starannością – oznacza to zwykle wybór dodatkowych plastrów wieprzowiny, jajka ajitsuke czy nori. Natomiast nie ma miejsca na smażoną tartą marchewkę, zieloną soję edamame czy surowe tofu. To nas zaskakuje. Należy pamiętać oczywiście, że nie jest to lokal specjalizujący się w ramenie, ale liczymy na to, że zdecydowanie większy nacisk położony zostanie na przygotowanie dobrych wywarów i samego makaronu.

Ramen w Matii Sushi to nie jest może opcja dla ramenowych purystów, ale jest to pierwsze miejsce w Polsce, gdzie możemy samodzielnie komponować ramen i takie rozwiązanie na pewno przypadnie do gustu wielu amatorom japońskiej kuchni w Polsce.

PS: Obowiązkowo spróbujcie robionych na miejscu lodów sezamowych oraz z zieloną herbatą! Sztos 🙂

PS2: Restauracja przyjazna dzieciom!

Adres: plac Andersa 5, Poznań

Podobne wpisy