X

SaSaZu, czyli Azja po czesku

Jakiś czas temu, siedząc w samolocie do Pragi, doznałam objawienia. Kulinarnego, rzecz jasna. I jak to z objawieniami bywa, nastąpiło ono przez zupełny przypadek. Leniwie przeglądając magazyn czeskich linii lotniczych natrafiłam na artykuł o tajemniczej SaSaZu. Restauracja ta została wyróżniona wieloma nagrodami, a wśród nich dla nas najważniejszą – Michelin Bib Gourmand, za wysokiej jakości doświadczenie kulinarne w przystępnej cenie. Specjalność – azjatycki fusion… czego chcieć więcej?

Pogooglaliśmy, zarezerwowaliśmy stolik i tramwajem przyjechaliśmy pod samą halę targową, w której SaSaZu się znajduje. W szpileczkach mijałam porozrzucane resztki warzyw, świadczące o tym, że rankiem tego samego dnia funkcjonował w tym miejscu najprawdziwszy bazar. Przekonani, że zgubiła nas nawigacja, uspokoiliśmy się dopiero na widok zaparkowanych przed bocznym wejściem do hali porschaków Jesteśmy w domu! A właściwie w zupełnie innym świecie. Po przekroczeniu drzwi naszym oczom ukazało się wielopoziomowe, przestronne wnętrze. Azjatyckie, ale bardziej przypominające kadry z filmów Won Kar Wai’a niż japoński minimalizm. Drewniane stoły bez obrusów, limonkowe obrotowe fotele rodem z lat 70, oryginalne naczynia z dalekowschodnich zakątków, pałeczki na pierwszym miejscu, sztućce ukryte w kasetkach. A do tego wnęka na długość sali, umożliwiająca podglądanie azjatyckich kucharzy przy pracy – to lubię!

SaSaZu od trzech lat zajmuje czołowe miejsce na liście czeskich restauracji. Jak dotąd, izraelski szef kuchni – Szahaf Shabtay zaskakiwał gości kuchnią wietnamską i singapurską, jednak po wielu podróżach do Azji, postanowił przywieźć nie tylko jej smaki, ale również atmosferę. W SaSaZu wiele się dzieje, ponieważ nie jest to tylko restauracja, ale przestrzeń międzykulturowych spotkań. W weekendy odbywają się brunche, warsztaty gotowania, a dla wybrańców losu wyjazdy do Wietnamu, Kambodży i Singapuru. Rok 2012, w menu restauracji, należy jednak do Filipin, dlatego na wstępie dostaliśmy mini słowniczek z podstawowymi zwrotami , co by człowiek umiał się przywitać z kelnerką o azjatyckiej urodzie. Zgodnie z ideą SaSaZu, ważne jest co z czym łączyć i w jakiej kolejności.

Menu podzielone jest ze względu na sposób przygotowania potraw (smażenie, gotowanie na parze, pieczenie, grillowanie itp.) Porcje są małe, pełne intensywnych smaków i zaskakujących połączeń składników z różnych regionów Azji. Spróbowaliśmy ośmiu dań, m.in.: singapurskich krabów chili (zawiniętych w delikatne wietnamskie ciasto ryżowe bánh cuốn, z chrupiącą smażoną cebulką i sosem czosnkowym z ostrą papryczką), pierogów gyoza z pieczonej kaczki z pieprzem, ogórkiem, szczypiorkiem, i ostrym sosem yakitori oraz „7+5 azjatyckich przypraw” (wołowiny w pięciu smakach z sałatką z rukoli, rzodkwi daikon, przyprawionej japońskim togarashi 7 smaków i azjatyckim sosem musztardowym). Dania wymagały przemyślenia, skupienia nad kompozycją przenikających się doznań. Podane eklektycznie – zarówno tradycyjnie np. w liściach, jak i w nowoczesnych bambusowych naczyniach. Hedonizm w czystej postaci!

Źródła zdjęć:

SaSaZu.com,
productionparadise.com,
globalpartyguide.com,
praguespoon.blogspot.com

Podobne wpisy