X

Premiera Bánh Mì Vietnamese Sandwiches

Ostatnie dni października spędziłam w kinie, a nawet w dwóch. Jak co roku mglistymi, jesiennymi wieczorami odbywał się Festiwal Filmowy Pięć Smaków. Dość powiedzieć, że fascynaci azjatyckiego kina mogli nasycić swoje zmysły do woli.

Poza ucztą estetyczną i emocjonalną w kinie Muranów czekała nas również premiera kulinarna. Znajomi wpadli bowiem na pomysł zapoznania Polaków z kultową wietnamską kanapką Bánh mì. Jest to francuska bułka wypełniona po brzegi aromatycznymi składnikami – do wyboru: mięskiem wszelkiego rodzaju, smażonym jajkiem, piklowanymi warzywami i świeżą kolendrą. Mimo, że zwykle mam dość sceptyczne nastawienie do wietnamskich specjałów produkowanych w Polsce, to tym razem muszę przyznać, że Banh Mi Vietnamese Sandwiches trzyma poziom!

Dla mnie bánh mì, a właściwie bánh mì trứng (z jajkiem) lub bánh mì patê (z wietnamskim pasztetem) to synonim studenckiego śniadania. Tak się złożyło, że miałam okazję studiować na Politechnice w Hanoi i zaraz za jej progiem znajdowały się uliczne stoiska z najtańszym jedzeniem. Fastfoody w pozytywnym znaczeniu, których brakuje Pyzie na polskich dróżkach.

Wracając do samych bułek, bo takie jest podstawowe znaczenie bánh mì… w Wietnamie produkowane są z mieszanki mąki pszennej i ryżowej, dlatego mają one inne właściwości niż te znane nam z rodzimego podwórka. Przyznaję – skórka jest chrupiąca, ale wnętrze? Nadmuchane. Świetnie pasują do wietnamskiej kanapki, ale kiedy tęskniłam za domem szukałam po całym mieście kajzerek zwanych w Wietnamie myszkami (bánh mỳ chuột).

Sprzedawane w Polsce Banh Mi Vietnamese Sandwiches oferowane są w dwóch wersjach: w bagietce i bułce hamburgerowej. Rozprowadzane mają być w „dobrych kawiarniach, klubach i pubach”. Czekamy!

Podobne wpisy