X

Arigator kontratakuje!

Arigator zaczął z wysokiego C. Wyjątkowo dopracowany estetycznie lokal, konceptem przypominający japońske ramenya, własny makaron z japońskiej mąki oraz dobrze przygotowany zespół kucharzy i obsługi pod wodzą szefa Bartka Sobieraja. Po pierwszej wizycie mieliśmy trochę uwag do makaronu i skomponowania ramenów, ale byliśmy tam… w dniu otwarcia. A każdy, kto choć trochę porusza się w świecie gastro wie, jak zwykle wygląda pierwszy dzień. Nie znaczy to jednak, że Arigator Ramen Shop dostał jakąkolwiek taryfę ulgową w ocenie smaku. Najbardziej przypadł nam do gustu (tak niedoceniany w Polsce) shio ramen, który jednak nie spotkał się z szeroką aprobatą lokalnych fanów ramenu, którzy preferują jego tłustsze i gęstsze odmiany. Pozostałe pozycje były naszpikowane wieloma (często smacznymi) dodatkami, ale nam brakowało w tym wszystkim spójności. Po trzech miesiącach od otwarcia lokalu przyszedł czas na nowe, letnio-wiosenne menu. Jak wypadło na tle coraz silniejszej i liczniejszej warszawskiej konkurencji?

Zacznijmy od alkalicznego makaronu, bo w ramenie jest on elementem zdecydowanie kluczowym. Arigator wybrał trudną i ambitniejszą drogę – produkcję własną. Nie mam nic przeciwko tak powszechnie używanym w polskich ramen barach Sun Noodles, ale to jest takie absolutne minimum. W dniu otwarcia największym zarzutem była właśnie jakość makaronu. Powinien być sprężysty, nie kleić się i nie pęcznieć od wywaru. Wtedy tego zabrakło. Po trzech miesiącach sytuacja wygląda zauważalnie lepiej – nitki są bardziej sprężyste i nie nasiąkają tak jak kiedyś. Nie jest to jeszcze ideał, ale widać duży postęp. A po rozmowie z szefem wiemy, że postęp ten jest świadomy, systematyczny i wynika z długotrwałych żmudnych eksperymentów. Dostaliśmy tylko enigmatyczną informację: „poczekajcie jeszcze 2-3 miesiące…”. Poczekamy!

Pszenny makaron alkaliczny, tare, wywar, oleje smakowe i toppingi  

Arigator nie jest miejscem, w którym króluje autentyczność za wszelką cenę. I choć lokal jest bardzo japoński jeśli chodzi o koncepcję wystroju oraz architektury wnętrz, to rameny często odbiegają od znanych nam klasyków. Ale to wciąż rameny. Pszenny makaron alkaliczny, tare, wywar, oleje smakowe i toppingi. Wszystko jest na swoim miejscu. Czasami odnoszę wrażenie, że nowi nadwiślańscy fani tego dania bywają bardziej ortodoksyjni niż Japończycy. Niż Japończycy, którzy cieszą się z tokijskich ramenowych eksperymentów z parmezanem czy cytryną. A te dwa dodatki pojawią się jeszcze w tym tekście, w kontekście nowej karty Arigatora.

Carboramen (boczek chashu, żółtko, parmezan, zielona część dymki, nori) – 30 zł

Wczoraj spróbowaliśmy czterech z sześciu nowych ramenów w odświeżonej karcie restauracji. Zacznę od tego najbardziej szalonego – carboramenu. Nazwa nie jest przypadkowa – słusznie ma kojarzyć się z włoską carbonarą, tak uwielbianą w Polsce. Ale czy to rzeczywiście aż tak szalony pomysł? Samą koncepcją, ramen ten przypomina maze-mena, znanego też pod nazwą abura soba lub maze soba. Różni się oczywiście dodatkami, ale częścią wspólną jest surowe żółtko, które po wymieszaniu z gorącym makaronem tworzy idealną kremową strukturę. I to bez żadnej śmietany! 😉 Co można o nim powiedzieć? Jest po prostu bardzo smaczny. Dodatek parmezanu robi całą robotę, a pozostałe toppingi dobrze uzupełniają całość. Pani Pyza wpadła na pomysł, żeby użyć sansho zamiast czarnego pieprzu i rzeczywiście byłbym bardzo ciekawy takiego połączenia. Carboramen? Jestem na tak. To pewnie nie jest danie, które zapewni Arigatorowi gwiazdkę Michelin, ale czasami comfort food w takim wydaniu, to więcej niż można by oczekiwać. Jestem bardzo ciekawy Waszych opinii.

BBQ yuzu tsukemen (karkówka BBQ, grzyby mun, jajko, zielona część dymki, nori) – 30 zł

Cieszy mnie pojawienie się w karcie tsukemenów – to jeden z moich ulubionych stylów ramenu. Makaron podawany jest osobno i pojedyncze jego porcje maczane są w ciężkim i esencjonalnym wywarze. Dzięki temu wybiegowi makaron może zachować jeszcze większą sprężystość. I choć w najlepszych japońskich ramenyach serwujących to danie stosuje się specjalny rodzaj makaronu, który się nie skleja, użycie standardowego makaronu jest akceptowalne. W Polsce na razie nikt nie ma jego specjalnej wersji, a Arigator, mając kontrolę nad jego wytwarzaniem, w przyszłości będzie mógł jeszcze poeksperymentować z recepturą i technologią produkcji. BBQ yuzu tsukemen może spodobać się fanom bardziej pikantnych dań i jeśli chcecie spróbować tsukemena w Warszawie, to zacząłbym właśnie od BBQ. Brakowało mi w nim troszkę smaku mięsnego/umami i ciężaru, ale to na pewno dobry start.

Buta miso tsukemen (schab chashu, wakame, winogrona morskie, bonito, nori) – 30 zł

Buta miso tsukemen to druga pozycja w nowy menu, reprezentująca ten styl ramenu. I choć jest on wyjątkowo efektowny wizualnie, to mógłby zdecydowanie bardziej iść w stronę smaku mięsnego lub morskiego. Ciekawymi dodatkami są sproszkowane płatki bonito (tunek pasiasty) i winogrona morskie (umi-budō, Caulerpa lentillifera), które coraz częściej pojawiają się w japońskich restauracjach w Polsce. Jeśli miałbym wybierać spośród tych dwóch tsukemenów, wybrałbym jednak wersję BBQ, ze względu na głębszy wywar. Jednak już nie raz (i nie dwa) przekonałem się, że moje preferencje smakowe nie zawsze pokrywają się z tym, co „smakuje gościom”. 🙂

Shoyu ramen (schab chashu, kapusta biała, jajko, limonka, nori) – 32 zł

Shoyu ramen w nowej odsłonie okazał się lepiej zbalansowany smakowo, a dodatki zostały moim zdaniem wybrane bardziej konsekwentnie i świadomie. Ale najbardziej ucieszyłem się z tego, że makaron według nowej receptury lepiej znosi wysokie temperatury i wilgotność. 😉 Wytrzymał do końca zachowując pierwotną sprężystość i formę. W porównaniu z poprzedniawersją wywaru, nowe shoyu jest bardziej morskie i szlachetne. A jeśli dziwi Was dodatek cytryny, to zobaczcie co dzieje się w Ikebukuro, w Tokio. 🙂 Pro tip: jeśli nie lubicie gorzkiego posmaku cytrusowej skórki, wyciągnijcie te dwa plasterki mniej więcej po połowie zjedzonej miski.

Nasz powrót do Arigatora był udany  

Nasz powrót do Arigatora był udany – widać było większą świadomość zarówno samego ramenu jak i oczekiwań gości. Nie testowaliśmy przystawek ani dwóch pozostałych ramenów, ale nowa karta sprawia, że do tego gada będziemy wracać częściej niż do tej pory. 🙂

PS: W menu dla dzieci najdziemy pozycję „makaron plus bulion”. Arigatorze, napiszcie co to jest! Na szczęście Mała Pyza spała podczas wizyty, więc nie poczuła się urażona takim olaniem potrzeb młodocianych foodies. Dzieci to też smakosze, tylko że z mniejszym żołądkiem. 😉

Arigator Ramen Shop

Adres: ul. Piękna 54, Warszawa
Godziny otwarcia: pon.-niedz. 12:00-16:00, 17:00-22:00
Telefon: 730 303 103

Carboramen (boczek chashu, żółtko, parmezan, zielona część dymki, nori) – 30 zł
BBQ yuzu tsukemen (karkówka BBQ, grzyby mun, jajko, zielona część dymki, nori) – 30 zł
BBQ yuzu tsukemen (karkówka BBQ, grzyby mun, jajko, zielona część dymki, nori) – 30 zł
Buta miso tsukemen (schab chashu, wakame, winogrona morskie, bonito, nori) – 30 zł
Buta miso tsukemen (schab chashu, wakame, winogrona morskie, bonito, nori) – 30 zł
Shoyu ramen (schab chashu, kapusta biała, jajko, limonka, nori) – 32 zł
Podobne wpisy