X

Kuchnia Kambodży w Polsce: Bayon Bar

W odległej krainie zwanej Mysiadło, położonej na przedsionku Warszawy, znajdziecie niewielki bar orientalny, wzniesiony na pamiątkę kambodżańskiej świątyni Bajon. Brzmi jak bajka? Rzeczywistość jest taka, że w kraju zdominowanym przez wietnamo-taje w rytmie polo, zapominamy o istnieniu innych krajów Azji Południowo-Wschodniej, a Kambodża (i Laos) mają kulinarnie wiele do zaoferowania.

Być może Polska nie jest wymarzoną destynacją dla Khmerów, ale na szczęście pionierzy zmiany już nad Wisłę dotarli. Marta Nou-Moskalew oraz Maciej (niech polskie imiona Was nie zmylą!), bo to o nich mowa, po cichutku przemycają swoje rodzime smaki w formie bardzo oswojonej dla naszych kubków smakowych.

Z zewnątrz Bayon Bar wygląda niepozornie, dlatego jak najszybciej trzeba zajrzeć do środka! Na ścianie fototapeta z widokiem na budowle ostatniego imperium khmerskiego, a na stoliku lektury, aby w czasie oczekiwania na posiłek uzupełnić sobie wiedzę na temat tropikalnych roślin i tajemniczych twarzy Angkoru. Warto porozmawiać z panem Maciejem, który od początku raczył nas opowieściami o Kambodży dawnej i współczesnej. Na historii jednak się nie kończy – pogląd na dzisiejsze losy Kambodży zapewnia ekran z 24-godzinnym satelitarnym połączeniem z ojczyzną. My trafiamy akurat na przegląd hitów kambodżańskiego rocka z lat 60, więc z trudem powstrzymuję się, żeby na głos nie śpiewać wraz z Sinn Sisamouth Quando, my love. Piękne to – sami posłuchajcie!

Kiedy już się nastroimy na krainę uśmiechu, warto rzucić okiem na menu. Omijajcie szerokim łukiem krokiecki, spring rollsy i inne typowe „orientalne” specjały, bo nie odstają jakością od przeciętnego osiedlowego „chińczyka”. Na start bierzemy kwaśną zupę z kurczakiem, czyli machu kroeung (សម្លម្ជូរមាន់), która dzięki połączeniu trawy cytrynowej, galangalu, liści limonki i kurkumy ma swój dystynktywny charakter. Nie jest zbyt duża, więc spokojnie zmieściliśmy jeszcze dwa dania – golonkę w karmelu z gotowanym jajkiem, która bardzo nam przypomina wietnamskie smaki oraz specjał lokalu, czyli kultowy khmerski amok trei (ហហ្មុកត្រី). To ryba z mlekiem kokosowym przyprawiona aromatyczną pastą kroeung, gotowana na parze (lub zapiekana) w koszyczku z palmowego liścia. Brzmi obłędnie! W wersji Bayon Bar jest dobra, chociaż szkoda, że smak został uproszczony i nie jest tak wielowymiarowy. Gdybyśmy mieszkali bliżej to wpadalibyśmy na nią regularnie z sentymentalnej tęsknoty za Azją. Szkoda tylko, że towarzyszy jej ryż dość niskiej jakości – koniecznie do poprawienia.

Atmosfera Bayon Baru jest absolutnie wyjątkowa i jedyne czego moglibyśmy sobie życzyć to zaufanie, że coraz częściej podróżujący po świecie Polacy gotowi są na autentyczne khmerskie smaki. Chcemy więcej Kambodży w Kambodży!

Bayon Bar

Adres: ul. Słowicza 1b, Mysiadło
Godziny otwarcia: od poniedziałku do soboty 12:00 – 21:00, niedziela 12:00 – 19:00

Podobne wpisy